Pokrewne dusze

Pokrewne dusze

Biografie i wspomnienia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Mg
Liczba stron: 536
Rozmiar 20,4 MB
Data premiery: 2014-10-14
Tytuł: Pokrewne dusze
Tytuł oryginalny: Congenial spirits
Autor: Woolf Virginia
Tłumacz: Lavergne Maja
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mg
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 536
Data premiery: 2014-10-14
Rok wydania: 2014
Format: MOBI UWAGA! Ebook chroniony przez watermark. więcej ›
Liczba urządzeń: bez ograniczeń
Drukowanie: bez ograniczeń
Kopiowanie: bez ograniczeń
Indeks: 15856319

Pokrewne dusze Pdf. Zachowało się ich ponad cztery tysiące, zarówno w zbiorach publicznych w anglii i w stanach zjednoczonych, jak u osób prywatnych. "pokrewne dusze" stanowią ich wybór: otwiera go dziecinny list do ojca, pisany drukowanymi literami przez sześcioletnią dziewczynkę. Pokrewne dusze Ebook. w dorobku pisarskim virginii woolf listy stanowią szczególną pozycję. Możemy przyjrzeć się jej z bliska, chyba nawet lepiej niż w "dzienniku", bo tu spotykamy ją w rozmowie z innymi i widzimy wiele stron jej osobowości, inaczej bowiem pisała do siostry, inaczej do przyjaciółki z młodości, a jeszcze inaczej do osób, które dopiero poznawała, czy których wręcz nie znała. Podobnie jak dziennik, pisała je przez całe życie, często po kilka dziennie. Do najbliższych, rodziny, przyjaciół, znajomych, ale również do wydawców czy instytucji. Może bardziej niż inne teksty, listy pozwalają odpowiedzieć na pytanie – jaka była virginia? . Pomiędzy nimi możemy prześledzić całe życie virginii woolf, od dzieciństwa, przez lata panieńskie, pierwsze próby pisarskie, małżeństwo, załamanie, pierwszą wojnę, po sukcesy zawodowe i wydawnicze. Zamyka ostatni, pożegnalny list do męża.

Komentarze

karolcia1358

karolcia1358

To książka chyba skierowana do zagorzałych fanów niż laików w temacie tej Pani. Zostałam jednak zachęcona do przeczytania jednej z książek Virgini- a to niewątpliwie plus :) Więcej na blogu: http://ciutwiecej.pl/2018/03/ksiazka-virginia-woolf-pokrewne-dusze/

Agnieszka Chmielewska-Mulka

Agnieszka Chmielewska-Mulka

Powyższa pozycja to zbiór niektórych z listów Virginii Woolf, które powstawały od jej lat wczesnego dzieciństwa aż do ostatniego, pożegnalnego, który pozostawiła swemu mężowi - Leonardowi w marcu 1941 roku. Dzięki nim można poznać jej opinię na temat ówczesnych problemów kulturalnych, artystycznych czy politycznych. Listy ukazują także cały wachlarz jej wewnętrznych emocji. Niekiedy są dowcipne nawet w sytuacji komentowania kryzysu w rodzinie. Czasami sarkastyczne. Bardzo różnią się pod względem stylu zależnie do kogo są adresowane i w jakim okresie życia autorki powstały. Z korespondencji tej płyną również słowa wsparcia dla uciskanych kobiet ale także i rasizm...Na jej twórczość miało wpływ wychowanie w środowisku wiktoriańskiego społeczeństwa literackiego. Jej rodzina była skoligacona z Williamem Thackerayem. W jej rodzinnym domu bywali także często: Henry James, George Henry Lewes, James Russell Lowell. Jej matka natomiast pochodziła z rodziny, której przedstawicielki płci pięknej były brane za wzór przez Prerafaelitów. To mogło mieć wpływ na dorastającą Virginię. Uzupełnieniem w kwestii edukacji naszej bohaterki były zbiory ksiąg w ogromnej bibliotece domowej.Nagła śmierć jej matki, gdy nasza bohaterka miała 13 lat i jej przyrodniej siostry Stelli 2 lata później doprowadziły do jej pierwszego załamania nerwowego. Śmierć jej ojca w 1904 roku wywołała kolejne załamanie. Współcześni badacze jej dziejów sugerują, że i późniejsze jej powtarzające się okresy depresji były również spowodowane wykorzystywaniem seksualnym, do których była zmuszana przez swych braci przyrodnich. Kilkakrotnie przebywała w "prywatnych domach opieki dla kobiet z zaburzeniami nerwowymi". Jednak to nie przeszkadzało jej tworzyć. Pomiędzy atakami depresji pisarka napisała niezapomniane powieści i opowiadania. O dziwo znalazła jeszcze czas na napisanie kilku tysięcy listów i prowadzenie dziennika.Trzeba zaznaczyć, że na jej rozwój artystyczny mieli wpływ także jej siostra wraz ze swoim mężem Clive'm Bellem. Szczególnie mam tu na myśli ich zainteresowanie awangardową sztuką. Gdy w 1922 roku poznała pisarkę Vitę Sackville-West potwierdziła swoje liberalne podejście do seksualności. Zdradziła męża, a później w liście do niego z dnia 17 sierpnia 1926 przyznała się do niewierności i zapewniła, że już zakończyła ten romans. Jednak intymne spotkania trwały nadal jeszcze na początku 1930 roku. Irene Coatesa w książce "Who's Afraid of Leonard Woolf?: A Case for the Sanity of Virginia Woolf" utrzymuje nawet, że to jej mąż przyczynił się do depresji, pod wpływem której popełniła samobójstwo. Może nie mógł zapomnieć o zdradzie.Niektórych czytelników mogą bulwersować w listach odniesienia do kazirodztwa czy homoseksualizmu. Jednak ta korespondencja to obraz tego co doświadczyła pisarka. Można tu odnaleźć także fragmenty omawiające ówczesny tradycyjny ślub. Z chęcią przeczytałam jak to wtenczas się odbywało. Dziwne może się także wydawać, że choć Virginia była żoną Żyda często ukazywała w swej twórczości żydowskie stereotypy, archetypy i uogólnienia. Jednak wobec chrześcijaństwa także nie pozostawała miła. Widziała w tym wyznaniu tylko obłudę i egoizm. Posunęła się nawet do krytykowania faszyzmu za co jej nazwisko znalazło się w Czarnej Księdze.Wielką zaletą zbioru jest fakt, że nie trzeba czytać wszystkich listów na raz. Można je sobie dawkować. Myślę, że dobrym pomysłem jest nieśpieszne poznawanie jej korespondencji, ponieważ wiele z tych listów ujawnia emocje pisarki z jej okresów załamań psychicznych. Nie łatwo czyta się te fragmenty. W zbiorze można znaleźć także nowo odkryte listy (około 100, które zostały ujawnione publicznie dopiero po 1980 toku) i te wcześniej znane, ale tym razem bez cenzury. Wyboru listów dokonała Joanne Trautmann Banks. Musiała się zapewne przy tym srodze napracować. Samo przejrzenie około czterech tysięcy listów zabrało pewnie sporo czasu. Banks opatrzyła tą pozycję także wstępem, przypisami i krótkimi notkami na początku każdego rozdziału. To pomaga zorientować się w wielu kwestiach. Korespondencja jest ułożona chronologicznie. Wiadomo kiedy każdy z listów został napisany. Można tu także odnaleźć drzewo genealogiczne i wiele czarno-białych fotografii nie tylko Virginii. Jednak brakowało mi tu indeksu osób, miejsc...

Zuzanna Nowakowska

Zuzanna Nowakowska

Kiedyś pisanie listów było na porządku dziennym - był to jedyny sposób komunikacji z osobami, z którymi nie mieliśmy kontaktu na co dzień. Właśnie z tych listów można wyczytać, jaki człowiek był naprawdę, bo często pisząc do rodziny czy przyjaciół w pełni się otwierał i mówił o swoich emocjach. Dlatego tak bardzo podobała mi sie ta książka - wydaje mi się, że żadna inna nie powiedziała mi więcej prawdy o życiu i twórczości Virginii Woolf.

malutka_ska

malutka_ska

Sposobów na poznanie biografii autora jest wiele. Możemy szukać przedmiotów z nim związanych, czytać jego dzieła, kupować kolejne książki o jego życiu i pisarstwie. Ciekawym wyjściem jest w tej sytuacji sięgnięcie po korespondencję, która w XIX i I połowie XX wieku była jedną z najpopularniejszych form wymiany informacji i mówiła o jej autorach więcej niż nie jeden przedmiot czy dzieło. Najlepszym dowodem na potwierdzenie moich słów jest wybór listów pt.: "Pokrewne dusze", które w latach 1882-1941 wyszły spod pióra wybitnej angielskiej pisarski doby modernizmu, bez której nie wyobrażam sobie XX-wiecznej literatury europejskiej. Virginia Woolf, bo o niej tu mowa, dzięki swoim listom raz jeszcze wychodzi naprzeciw wszystkim czytelnikom zainteresowanym jej twórczością i życiem prywatnym. Co więcej, mam nieodparte wrażenie, że o tym ostatnim napisała nawet zbyt wiele.Jest w stylu pisarskim Virginii Woolf coś niebywale hipnotyzującego, co urzekło mnie już kilka lat temu, podczas lektury Pani Dalloway. Być może była to prostota wypowiedzi, która uwidacznia się również w listach tej autorki? A może to subtelna ironia, bez której nie wyobrażam sobie żadnego zdania wypowiedzianego przez Virginię Woolf? Prawdopodobnie oba te elementy w połączeniu z niebywałą inteligencją pisarki i wiedzą na temat XX-wiecznej literatury sprawiają, że z wielkim zainteresowaniem zasiadamy do lektury jej prywatnej korespondencji, oddalając od siebie myśl, że tym samym łamiemy granice prywatności jednej z najsłynniejszych kobiet w historii Wielkiej Brytanii.Dzięki "Pokrewnym duszom" poznałam wyjątkowo trudne dzieciństwo autorki, jej poglądy na temat Żydów, relacje z wielkimi pisarzami, jak choćby T. S. Eliot, stosunki łączące Virginię z kobietami, czy refleksje na temat I i II wojny światowej. Dowiedziałam się również, z czego utrzymywała się rodzina Woolfów, dlaczego kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania i jakie były ich poglądy na kwestie potomstwa. Wydobyłam z tych kilkuset listów przeróżne informacje i to właśnie one pozwoliły mi stworzyć sobie obraz tej, którą dotychczas znałam jedynie z kilku spisanych przez nią dzieł. Muszę przyznać, że dopiero po lekturze tego zbioru jestem w stanie wyobrazić sobie, z czym przez wiele lat musiała się mierzyć kobieta, która dziś jest dla wielu czytelników jedynie nazwiskiem pośród innych klasyków światowej literatury."Pokrewne dusze" to jedna z tych książek, na które potrzeba czasu. Nie sposób bowiem pochłaniać listów Virginii jeden za drugim, nie zważając na ich właściwy sens. Warto zatrzymać się na dłuższą chwilę przy korespondencji wymienianej z jej mężem Leonardem, siostrą Vanessą, czy ukochanymi pokroju Vity Sackville - West, by zrozumieć, jaka naprawdę była autorka Własnego pokoju i dlaczego jej życie zakończyło się w tak tragiczny sposób.Porzućcie nadzieję, że podczas lektury tych listów będzie Wam towarzyszyło uczucie radości. Co najwyżej sama autorka zerknie na Was z wielu fotografii zamieszczonych na kartach książki, by sprawdzić, czy dobrze interpretujecie jej słowa. Korespondencja Virginii Woolf, pełna odniesień literackich i różnego rodzaju komentarzy na temat książkowych nowości tamtych czasów, to w gruncie rzeczy wyjątkowo przejmująca lektura, z której przebija ludzkie cierpienie spowodowane wyjątkowo uciążliwą chorobą. I choć pisarka ani przez chwilę nie skarży się na swój los, to listy umieszczone na końcu tego zbioru wywołują tak wiele emocji, że wprost nie sposób nad nimi zapanować. Bo jak tu uwierzyć, że wraz z ostatnim listem kończy się życie tej, z którą i my, współcześni czytelnicy, byliśmy (choć tylko przez chwilę) związani?Wybór listów Virginii Woolf z pewnością zrobi wrażenie na wszystkich, których fascynuje postać czołowej angielskiej feministki XX wieku, jak również na tych, którzy znają autorkę jedynie dzięki jej twórczości. Pokrewne dusze to bowiem znakomity materiał do analizy wątków z esejów i powieści tej słynnej pisarki. Wystarczy tylko usiąść wygodnie i zacząć tę długą, acz wyjątkowo przyjemną lekturę, którą serdecznie polecam.

Zostaw komentarz